Na uroczystość ślubną mojej Marysi czekałm kilka miesięcy i w końcu w sobotę mnie grypsko tak rozłożyło,że nie byłam wstanie ustać na nogach.Trzeba mieć pecha.Pozostał ślad karteczek jakie zrobiłam w ostatnim tygodniu przed ślubem.
To nie są wszystkie prace.Jak na końcu sie okazało to nie zrobiłam zdjęć prac z piątku no i oczywiście tych odemnie też nie zdążyłam zrobić zdjęć :-(